Międzynarodowe Pokazy Pirotechniki i Laserów

Wróć do wszystkich klientów

Fajerwerki niszczą przyrodę? - Komentarz organizatorów pokazu "Damy Ognia" w Warszawie.

W ostatnich miesiącach pokazy pirotechniczne wzbudzają wiele kontrowersji zarówno wśród mieszkańców dużych metropolii, osób zaangażowanych w ochronę środowiska, jak i pracowników miejskich ratuszy. W ostatnim czasie czarne chmury zbierają się również nad zaplanowanym na 7. Września pokazem „Damy Ognia”. Dwa 30-minutowe pokazy mają zagrażać zwierzętom zamieszkującym Puszczę Kampinoską, a miejscy urzędnicy wystosowali do organizatorów pismo wzywające do odwołania wydarzenia ze względu na wysoką emisję zanieczyszczeń w pełnej smogu Warszawie, powołując się na trend odchodzenia od tego typu wydarzeń.

– Opinia o naszym wydarzeniu niestety nie jest obiektywna – wyjaśniają przedstawiciele Międzynarodowych Pokazów Pirotechniki i Laserów - organizatora wydarzenia. – Chcemy wyjaśnić, że naszego pokazu absolutnie nie można porównywać z tym co dzieje się choćby w Sylwestra, gdy mamy do czynienia z wystrzałami petard i fajerwerków praktycznie przez cały dzień. W tym przypadku mamy do czynienia z dwoma 20-minutowymi pokazami  pirotechnicznymi (pierwsze dziesięć minut każdego pokazu to pokaz laserowy – red.), które nie są słyszalne w całym mieście. Ponieważ zarówno przy poprzednich organizowanych przez nas wydarzeniach w Gliwicach i we Wrocławiu, spotkaliśmy się już z zarzutami o nękanie zwierząt, oddaliśmy sprawę w ręce akustykom, którzy zmierzyli, że nasz pokaz w odległości półtora kilometra generuje do 75 decybeli, a więc tyle co średniej wielkości samochód i mniej niż przelatujący samolot, który może generować nawet 110 decybeli. Dużo większe, trwające kilka dni pokazy fajerwerków są organizowane choćby w Cannes, czy Hanowerze, nie na obrzeżach miast, ale właśnie w okolicach centrum, czy wręcz w przestrzeniach historycznych. Z roku na rok cieszą się rosnącym zainteresowaniem – dodaje organizator.

Nagłośnienie pokazu w mediach sprawiło, że całemu pokazowi bacznie zaczęli przyglądać się miejscy urzędnicy z ratuszów we Wrocławiu i Warszawie, próbujący odwołać wydarzenie powołując się na przepisy mówiące o zakazie wykonywania pokazów pirotechnicznych.

- Proszę zrozumieć, że organizacja wydarzenia takiego jak nasze to długa i żmudna praca. Ze względu na charakterystykę pokazu musimy spełnić szereg warunków dotyczących zarówno imprez masowych jak i pokazów pirotechnicznych. W każdym mieście na biura odpowiednich urzędników trafiają wypełnione przez nas dokumentacje i opinie prawne, jednoznacznie wskazujące na to, ze nasz festiwal nikomu nie zagraża, a jest zwyczajnym wydarzeniem, któremu bliżej do koncertu, na którym przecież również używa się pirotechniki i fajerwerków. Warto zdać sobie sprawę, z tego że rocznie w naszym kraju pokazów pirotechnicznych odbywa się kilka tysięcy, natomiast ze względu na dużą promocję w mediach, urzędnicy przyglądają się wyłącznie naszemu wydarzeniu. Z jednej strony bardzo nas to cieszy, bo zależy nam, by tworzony przez nas spektakl był widowiskowy, ale też bezpieczny dla uczestników. Dlatego każdorazowo dostarczamy pełną dokumentację i odpowiednio zabezpieczamy pokaz. Wrocławski ratusz, podobnie do warszawskiego, próbował zablokować nasz festiwal, natomiast bardzo szybko okazało się, że nie ma do tego podstaw prawnych, wobec czego nasz pokaz się odbył, a po samym wydarzeniu nie otrzymaliśmy żadnych informacji, że bezpieczeństwo czy komfort mieszkańców bądź zwierząt ucierpiały. Z drugiej strony często borykamy się z próbami blokowania naszej imprezy przez urzędników. Oczywiście próby te nie mają żadnych podstaw prawnych ­– dodaje organizator.

Warszawa, która jako pierwsza wprowadziła nieoficjalny zakaz strzelania dokłada wszelkich starań, by odwołać zaplanowane na 7. września wydarzenie. ZTM odmówił umieszczenia reklam na środkach transportu, a radni Dzielnicy Bemowo wystosowali pismo w sprawie odwołania festiwalu.

- Dotarła do nas informacja, że Pan Prezydent Rafał Trzaskowski również wysyłał pisma do MSWiA oraz do Centrum Usług Logistycznych, sugerujące by nie udostępniano nam lokalizacji na przeprowadzenie imprezy, pomimo że umowę mieliśmy już podpisaną.  Podkreślam, że żadna ustawa, ani prawo nie zawiera zakazu wykonywania pokazów pirotechnicznych. Mimo to miejskie przedsiębiorstwa komunikacji nie godzą się na promowanie naszego wydarzenia. Dotyczy to nie tylko nas, ale całej branży. Jednak nie załamujemy rąk i poniekąd cieszymy się, że w końcu jest szansa na debatę nad zasadnością racji ekologów czy urzędników. Liczymy, że uda nam się doprowadzić do sytuacji, w której nasi antagoniści zrozumieją, że chodzi nam tylko o dostarczenie mieszkańcom miast rozrywki na najwyższym światowym poziomie. – podkreśla organizator.

  • Maciej Ziętara
  • Senior Account Executive
  • m.zietara@publicdialog.pl
  • (+48) 530 258 945
  • Public Dialog
  • Mesyńska 4
  • 02-761 Warszawa